Zapisz historięZapisz tę historięZapisz historięZapisz tę historięZawodniczka narciarska Mikaela Shiffrin jest już właścicielką dwócholimpijskizłote medale i siedem tytułów mistrza świata więcej zwycięstw niż jakakolwiek narciarka alpejska w historii, ESPY dla najlepszej zawodniczki w sporcie kobiet i osiem reniferów (tak, prawdziwych reniferów – więcej o tym za chwilę).
23 lutego 29-latka jeszcze bardziej ugruntowała swoje miejsce w historii, osiągając kamień milowy, który kilka osób – w tym ona sama – uważała za możliwy, zdobywając setne zwycięstwo w karierze w Pucharze Świata w narciarstwie alpejskim FIS, najważniejszym międzynarodowym torze sportowym w Sestriere we Włoszech. W slalomie dobiegła ze stratą 0,61 sekundy do Chorwatki Zrinki Ljutic i zapewniła sobie czołowe miejsce na podium, a jej koleżanka z amerykańskiej drużyny Paula Moltzan uplasowała się na trzecim miejscu.
Moment triumfu nastąpił niecałe trzy miesiące po strasznym wypadku, który zagroził jej sezonowi i zdrowiu. Po tym, jak Shiffrin odniosła 99. zwycięstwo w Gurgl w Austrii, wszystkie oczy były skierowane na nią, gdy 30 listopada zmierzała do Stifel Killington Cup w Vermont. A kiedy prowadziła po pierwszej serii slalomu giganta, były duże nadzieje, że uda jej się przekroczyć próg 100 zwycięstw na zasadniczo własnym śniegu. (Przez lata trenowała w pobliskiej Akademii Burke Mountain.)
Jednak po około minucie i 40 sekundach drugiego biegu jedna z jej nart zaczepiła się i upadłaupaśćw dwie bramy, zanim uderzył w ogrodzenie ochronne. Gdzieś podczas upadku coś – ona myśli, że to kijki narciarskie – dźgnęło ją w mięsień skośny z boku tułowia. (Jej YouTubewideoo wypadku nosił tytuł „I’ve Impaled”.)
nazwy wolnego ognia
Sam wypadek był przerażający, a powrót do zdrowia nie był prosty ani łatwy, mówi Shiffrin SELF. 12 grudnia przeszła nieplanowaną operację drenażu głębokiej na siedem centymetrów rany. Chociaż wymagało to dodatkowej przerwy w leczeniu, tempo jej powrotu do zdrowia wzrosło później. Ogłosiła swój powrót na stoki 23 stycznia i wkrótce potem zaczęła się ścigać.
Zwycięstwo Shiffrin w Sestriere było jej drugim slalomem w Pucharze Świata po wypadku w listopadzie. Po Killington rozwinęła się u niej zespół stresu pourazowego i wróciła dopiero do slalomu giganta podczas zawodów, w których uległa wypadkowi w ten weekend podczas Mistrzostw Świata na początku tego miesiąca. Zaledwie dzień przed wygraną w slalomie, co oznaczało jej setne zwycięstwo w Pucharze Świata, zajęła 25. miejsce w tym wyścigu.
W związku ze swoim osiągnięciem Shiffrin nawiąże współpracę z organizacją o nazwie Share Winter Foundation, której celem jest przybliżenie szerszej, bardziej zróżnicowanej społeczności stokom, aby zebrać 0000 dolarów na programy nauki jazdy na nartach i snowboardzie dla młodzieży, która w przeciwnym razie nie miałaby dostępu do tych sportów. Na początku sezonu i ponownie przed powrotem do wyścigu po kontuzji SELF spotkała się z Shiffrin, aby dowiedzieć się więcej o jej szybkim powrocie, co oznacza ten kamień milowy (zarówno dla niejInastępne pokolenie sportowców), jak radzi sobie z presją, jaka się z tym wiąże, jak ważne jest zdrowie psychiczne sportowców i co powiedziałaby młodszej sobie o realizacji swoich marzeń. Oto, co miała do powiedzenia.

SELF: Jakie to uczucie osiągnąć ten kamień milowy?
Mikaela Shiffrin:W przeszłości unikałem pytań o liczby. Rekordy nigdy nie były czymś, co chciałem osiągnąć. Moim celem było zostać jednym z najlepszych zawodników narciarskich na świecie, a nie jednym z najlepszych zawodników narciarskich wszechczasów w dowolnym momencie. Kiedy byłam małą dziewczynką, marzyłam o zdobyciu globusa w klasyfikacji generalnej – o zdobyciu tytułu mistrza sezonu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata – a także o zdobycie globusa w slalomie indywidualnym i slalomie gigancie [dwie dyscypliny indywidualne składające się na Puchar Świata].
Przejdźmy do miejsca, w którym jesteśmy teraz, a to znacznie wykracza poza wszystko, co kiedykolwiek wyobrażałem sobie w mojej karierze. Czuję, że nikt nigdy nie powinien był znajdować się w tym sporcie, i nie wiem, dlaczego ja jestem. To znaczy, rozumiem – ciężko pracuj nad wspaniałym zespołem wokół mnie, nad wszystkimi namacalnymi elementami, które zbudowałem do tej chwili. Ale jeśli pomyślisz o tym jako o głębszym, bardziej filozoficznym pytaniu: Dlaczego ja? Nie mogłem ci powiedzieć. Jest za co być wdzięcznym w tej chwili i to właśnie czuję.
Czy w ogóle myślałeś, że to możliwe w tym momencie, po kontuzji?
Powrót w tym sezonie jest w ogóle zwycięstwem, a powrót tak szybki jest sam w sobie kolejną pokonaną barierą fizyczną i mentalną. Pomyśleć o całym zamieszaniu wokół mojego setnego zwycięstwa, zanim się rozbiłem – kiedy wróciłem, poczułem się tak daleko od tego świata i tej przestrzeni. Tam, gdzie byłem z moim zespołem, musieliśmy chronić naszą przestrzeń. Liczba zwycięstw była po prostu poza naszym zasięgiem. Wciąż jednak niczego nie przeliczaliśmy.
Kontuzja dała mi możliwość popracowania nad brakami w rdzeniu, nad którymi prawdopodobnie musiałem popracować, ale zawsze rywalizowaliśmy na wysokim poziomie i nigdy nie było czasu na powrót do podstawowych podstaw. Teraz najbardziej jestem podekscytowany możliwością pokazania, że z czasem – przez resztę sezonu i przez następny sezon, który z wielu powodów jest ważny – mogę wrócić jeszcze silniejszy.
Co przyszło Ci do głowy zaraz po wypadku? I jak zmieniały się Twoje emocje w związku z tym wszystkim w miarę postępu rekonwalescencji – zwłaszcza gdy miałeś operację i musiałeś trochę zwolnić?
To był wir emocji. Każdy sportowiec, który doznał kontuzji, zawsze wolałby móc wrócić na boisko w tym samym sezonie, więc czuję się naprawdę szczęśliwy. Kiedy wszedłem do mojego pokoju hotelowego w Courchevel [tydzień, w którym odbył się mój pierwszy wyścig po powrocie], po prostu zacząłem płakać, wspominając [poprzednie] osiem tygodni i zastanawiając się.
To był jeden z najbardziej traumatycznych wypadków, jakie przeżyłem. Nigdy w życiu nie czułem takiego bólu. Przyniosło to zupełnie nowy poziom perspektywy i zrozumienia tego, jak kruche są nasze ciała. Z jednej strony jesteśmy bardzo silni; z drugiej strony drobne błędy mogą się zdarzyć, a my jedziemy na nartach z taką prędkością i z taką siłą, że wpływ może być ogromny.
Rozbijamy się podczas wyścigów narciarskich. To się dzieje cały czas. Ale to była rana kłuta o głębokości siedmiu centymetrów, która prawie przebiła moją okrężnicę. A to było jak: „Jasna cholera”. To jest po prostu przerażające”. Pierwsze dwa tygodnie były szalone. Miałem odkurzacz do ran [urządzenie, które odsysa płyny i zanieczyszczenia, aby pomóc w gojeniu się rany], a następnie opatrzyliśmy ranę. Po operacji miałam rurkę drenażową. To nie są rzeczy, z którymi mamy do czynienia w wyścigach narciarskich. Tego właśnie doświadczają weterani wojenni – dotyczy to ran kłutych i postrzałowych. Jeśli za dużo o tym myślę, dostaję dreszczy. To tylko wir emocji, jakie miałem szczęście w obliczu małego pecha.
Wróciłeś znacznie wcześniej, niż początkowo mogłeś się spodziewać. Jakie były najważniejsze rzeczy, które zrobiłeś podczas rehabilitacji, fizycznie i psychicznie, co sprawiło, że tak szybko wróciłeś do zdrowia?
co oznacza imię Julia
Spędziłem dużo czasu na siłowni z moim fizjoterapeutą, wykonując bardzo podstawową pracę nad siłą mięśni tułowia – próbującreaktywuj mój rdzeńkiedy w ogóle uda mi się nawiązać to połączenie z mięśniem.
Rana kłuta działa jak naderwany mięsień, ponieważ cokolwiek mnie przebiło, przecięło mięsień. Poczułem, że nie ma połączenia pomiędzy włóknami mięśniowymi w części mięśni skośnych. Przez dwa tygodnie z rzędu zasadniczo się pochylałem – jeśli siedziałem prosto lub stałem prosto, moja prawa strona traciła połączenie i było to bardzo bolesne.
Po trzech tygodniach musieli go szerzej otworzyć, co spowodowało większe szkody. W tamtym momencie nie mogłem sobie wyobrazić wykonania skrętu na nartach przy wszystkich siłach bocznych. To było tak, jakbym nigdy nie był w stanie wrócić. Nie mogę wstać z łóżka. Ufałem jednak temu, nad czym pracował otaczający mnie zespół medyczny. Moja fizjoterapeutka stworzyła plan działania na podstawie przeprowadzonych przez siebie badań. Potraktowała to jak rozdarcie, ciężki uraz mięśni. Był to bardzo metodyczny proces, realizowany krok po kroku.
Zachowana została także istotna równowaga pomiędzy przekraczaniem limitu na każdym kroku, a nie przekraczaniem go. W tym przypadku więcej nie znaczy lepiej, ponieważ może to spowodować inne urazy lub bardziej przewlekłe uszkodzenie tego mięśnia. Zastosowaliśmy strategiczne podejście, pracując nad resztą ciała, kiedy nie byłem w stanie aktywować mięśni skośnych, a następnie dodaliśmy ćwiczenia tułowia, gdy mój ból zaczął ustępować. Był w jakiś sposób cierpliwy i zawsze na granicy wytrzymałości na każdym kroku. Trudno jest osiągnąć równowagę, ale będąc tutaj teraz, myślę, że poradziliśmy sobie całkiem nieźle.
Co ten kamień milowy oznacza dla Ciebie, sportu i ogólnie sportu kobiet?
Ludzie pytali mnie o liczby od lat. Myślę, że po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, że ludzie zaczynają liczyć, kiedy przekroczyłem pięćdziesiątkę. Zacząłem się uczyć, jak blokować hałas wokół płyty, ponieważ może to powodować dodatkową presję.
Ale teraz, kiedy już tu jest, myślę, że jest to namacalna reprezentacja koncepcji, zgodnie z którą przeszłe pokolenia w sporcie utorowały drogę przyszłym pokoleniom. Mam nadzieję, że napiszę więcej o tym, co może nadejść w przyszłości, w porównaniu z tym, co zrobiłem. Jeśli skoncentrujesz się tylko na liczbach, najważniejsze będzie to, co osiągnie Mikaela. Ale kiedy skupiasz się na czymś innym, staje się to czymś więcej niż kamieniem milowym, który przekracza rekord. Z pewnością ma to dla mnie o wiele większe znaczenie niż sama liczba, co samo w sobie nie jest czymś, co do czego nie mam wielkiego przeczucia.
Wspomniałeściśnienie. Czy możesz opowiedzieć więcej o tym, jak radzisz sobie z oczekiwaniami innych ludzi, zarówno wtedy, gdy wszystko idzie dobrze, jak i wtedy, gdy nie jest tak, jak wtedy, gdy byłeśzdyskwalifikowany w dwóch konkurencjachpodczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2022 w Pekinie? MaszopisaneTwoje podejście polegające na pozwalaniu, aby hałas przepływał przez Ciebie, zamiast ignorowania go lub skupiania się na nim – czy nadal tak o tym myślisz, a jeśli tak, jak to realizujesz?
pseudonimy dla Giuseppe
Tak, absolutnie. Zdecydowanie są pewne dni i pory miesiąca, kiedy częściej niż inne skupiam się na komentarzach. Ale jeśli czuję, że moje przygotowania są na miejscu, mogę zwiększyć koncentrację i intensywność. Wtedy cokolwiek się pojawia – jakikolwiek bodziec, cokolwiek ludzie wokół mnie mówią, niezależnie od tego, czy jest to mój własny zespół, kibice, moi trenerzy, czy media – akceptuję ten bodziec i wtedy myślę: OK, to koniec. Przechodzę do następnej rzeczy.
Potrzebuję punktu zakotwiczenia z rzeczywistym, namacalnym naciskiem technicznym, aby zaraz po zakończeniu rozmowy lub interakcji móc do niej wrócić. Na przykład w slalomie moje wskazówki są niezmienne od dłuższego czasu. Myślę o swoich kostkach i kolanach i wjeżdżam w zakręt. To takie proste. To coś, co klika. Ludzie mówią o stanie przepływu lub byciu w strefie; tak to uważam. To nie tak, że nic nie słyszę, po prostu spędzam mniej czasu na docierającym do mnie hałasie.
imię małpy
Jakie praktyki samoopieki pomagają Ci osiągać najlepsze wyniki i zarządzać swoim zdrowiem psychicznym?
Przed Pekinem rozmawiałem z psychologiem sportu i do pewnego stopnia było to pomocne. Szczerze mówiąc, czuję, że moja mama była jednym z moich najlepszych psychologów sportu. Zna mnie lepiej niż ktokolwiek inny, więc pomaga mi zanurzyć się w historię mojej mentalności.
Ale przez ostatnie kilka lat, odkąd zmarł mój tata [jej ojciec Jeff zmarł niespodziewanie w 2020 r.], czułem, że niektóre wyzwania, przed którymi stanąłem psychicznie i emocjonalnie, istniały poza sportem. To był mój pierwszy kontakt z psychologiem klinicznym. Trudno było organizować regularne spotkania, ale staram się, jak mogę, aby sesje były intensywne.
Zrozumienie siebie było dla mnie niezwykle pomocne. Jestem dość samoświadomy, ale chodziło o zanurzenie się w swoich myślach i potwierdzenie ich, a także możliwość odwrócenia sprawy i zobaczenia drugiej strony medalu. Pomaga mi to zrozumieć, w jaki sposób komunikuję to, co myślę i czuję, zwłaszcza z otaczającym mnie zespołem. Zajmuję stanowisko kierownicze i nauka komunikowania się w sposób jasny i korzystny dla wszystkich osób pracujących wokół mnie również była podróżą.
Dziękuję, że się tym podzieliłeś. Ważne jest podkreślenie różnicy między psychologią sportu, która w dużym stopniu koncentruje się na wynikach, a stroną kliniczną, która dotyczy bardziej ogólnego zdrowia psychicznego. Niektórzy terapeuci robią jedno i drugie, ale jest różnica.
Często przenikają do siebie i sportowcom łatwo jest pomyśleć, że dbam o wszystko, co muszę, ponieważ rozmawiam ze swoim psychologiem sportu. Jednak w moim przypadku przez te lata było wiele osobistych konfliktów i wyszły na jaw rzeczy, które w ogóle nie miały związku ze sportem. Narciarstwo sportowe to miejsce, w którym czuję się najbardziej jak w domu. Większym problemem było dla mnie znalezienie sposobu, aby poczuć się bardziej jak w domu poza jazdą na nartach.
W ostatnich latach nastąpiła taka zmiana, kiedy coraz więcej sportowców mówi o zdrowiu psychicznym. Jak to jest być częścią tego? Czy widziałeś, jak zaszły w związku z tym rzeczywiste zmiany?
Nawet kiedy zaczynałem ścigać się w Pucharze Świata, nie rozmawialiśmy o tym. W ciągu ostatnich 5 lub 10 lat dowiedzieliśmy się więcej o sportowcach i ich różnych zainteresowaniach. To cienka granica, ponieważ jako sportowiec chcesz mieć jakiś poziom życia prywatnego, prawda? Ale jednocześnie podzielenie się informacjami o życiu poza sportem pomoże reszcie świata i fanom sportu Cię zrozumieć.
Aż się wzdrygam, kiedy słyszę, jak ludzie mówią, że sportowcy to ludzie. Jestem jak Tak, duh. Prawda jest taka, że wiele osób wyobrażając sobie sportowca, myśli: obudź się, trenuj, może jedz, czasem śpij, może znowu jedz, trenuj, rywalizuj, idź spać. Ale są chwile pomiędzy. Mamy relacje osobiste, straty rodzinne, traumy, finanse związane z tragediami, a także problemy z rachunkami i kredytami, ze wszystkimi rzeczami, z którymi każdy musi sobie poradzić.
Następnie musimy wystąpić na światowej scenie, wiedząc, że większość świata tak uważa. Cóż, to jest to, co robisz i powinno być łatwe, i tego się spodziewamy, a jeśli tego nie zrobisz, będzie to problem. Po prostu mówmy o presji i niepokoju, które odczuwamy, ponieważ myślę, że ludzie zaczynają to rozumieć.
Podoba mi się to, że potrafisz stawić czoła tym trudnym rzeczom w beztroskich momentach czerpania radości z uprawiania sportu. Na przykład możliwość nadania imienia reniferowi po wygraniu wyścigu w Levi Finland! Wiem, że dodałeś ósmą część do swojego istniejącego stada – Rori (skrót od Aurora Borealis) – kiedy 16 listopada odniosłeś swoje 98. zwycięstwo. Gdzie oni są i czy ich odwiedzasz?
Renifer przebywa w Finlandii w Levi. Mój brat i jego żona przyjechali obejrzeć wyścig w zeszłym roku i chcieli je zobaczyć. Pojechaliśmy więc odwiedzić ich po raz pierwszy!
Wspomniałeś o swoim marzeniu już na początku i tak się stałopisemnyo tym już wcześniej – że już w wieku dziewięciu lat chciałeś być najlepszy na świecie. Jestem ciekawa, czy czujesz, że spełniłeś to marzenie i co powiedziałbyś młodej Mikaeli, gdybyś mógł wrócić i pokazać jej, co przyniesie przyszłość.
Kiedy byłem mały, oglądałem jazdę Bodhi Millera na nartach; był moim największym idolem. I oczywiście Marlies Schild, Marcel Hirscher, Hermann Maier i Lindsay Vonn – oglądałem wszystkich najlepszych w tym sporcie. Uważam, że są najlepsi, więc chcę być najlepszy. Tak naprawdę nie wiedziałem, co to kwalifikowało, ale najbardziej oczywistą rzeczą było zdobywanie tytułów sezonowych w wyścigach na całym świecie i tego typu rzeczy.
Ten cel mnie napędzał. Było to na tyle szerokie, że nawet kiedy osiągnę 50 lub 87 lat, a nawet teraz, gdy mam 99, a 100 osób pyta, dlaczego jestem tak zmotywowany. Odpowiedź jest taka, że nadal mam potencjał, aby być jednym z najlepszych zawodników narciarskich na świecie i dopóki mam tę zdolność, jestem skłonny próbować. To trudne, ale jest to wyzwanie, którego chcę się podjąć.
Gdybym w jakiś sposób mogła porozmawiać ze sobą lub zobaczyć siebie jako młodszą dziewczynę, nie jestem pewna, czy miałabym ochotę cokolwiek powiedzieć lub zrobić. Byłoby miło wiedzieć już wtedy, że jest to coś, na co mogę się doczekać. Ale osobiście nigdy nie zależało mi na wygraniu 100; Przejmowałem się wszystkim, co mogło się wydarzyć po drodze. To było tak piękne doświadczenie, że mam wrażenie, że chciałbym, żeby to wszystko było niespodzianką.
samochody z literą v
Wywiad ten został skrócony i zredagowany dla przejrzystości.
Powiązany:
- Najlepsze wskazówki dotyczące regeneracji Katie Ledecky pomagają jej zarządzać NAPOJAMI, dostarczając paliwa dla organizmu i przywracania umysłu do gry
- Suni Lee odnajduje równowagę
- Spojrzenie na Athlos w Nowym Jorku, gdzie lekkoatletki są traktowane jak gwiazdy rocka
Otrzymuj więcej świetnych relacji sportowych SELF prosto do swojej skrzynki odbiorczej – za darmo .




