Jestem 30-letnią zaręczoną kobietą i nic w „premii za dziecko” w wysokości 5 tys. dolarów nie sprawia, że ​​chcę mieć dziecko

Ciąża i rodzicielstwo dłoń dziecka sięgająca po banknoty dolarowe unoszące się w telefonie komórkowymZapisz historięZapisz tę historięZapisz historięZapisz tę historię

W tym tygodniu rozeszła się wiadomość, że administracja Trumpa rozważa kilka propozycji politycznych zaproponowanych przez zwolenników rodzącego się ruchu pronatalistycznego, mającego na celu przekonanie większej liczby kobiet do posiadania większej liczby dzieci. Można powiedzieć, że idealnie pasuję do docelowej wersji demo: mam 30 lat i jestem zaręczona z mężczyzną, z którym łączy mnie bezpieczny i pełen miłości związek. Mam także wykształcenie wyższe, jestem stabilny finansowo i mam sieć wsparcia w postaci przyjaciół i rodziny – co oznacza, że ​​jestem niezwykle uprzywilejowana. A ja jestem zwolenniczką płotu w kwestii posiadania dzieci. Ale jeśli już, zaproponowane zasady wspierania dzieci popchnęły mnie w przeciwnym kierunku.

Jak donosi New York Timesa te pomysły polityczne obejmują zarezerwowanie części stypendiów Fulbrighta (które są opłacane przez rząd) dla osób mających dzieci, finansowanie edukacji na temat cyklu miesiączkowego (prawdopodobnie po to, aby kobiety lepiej wiedziały, kiedy mogą zajść w ciążę) i wręczanie 00 w gotówce jako premii na dziecko każdej młodej mamie, gdy urodzi dziecko – tak jakby to zmniejszyło wydatki na opiekę prenatalną i poród lub koszt pierwszego roku życia dziecka wynoszący około 000 funtów znacznie mniej (więcej o tym później). Na stole leży również śmieszna propozycja przyznania Narodowego Medalu Macierzyństwa matkom posiadającym sześcioro i więcej dzieci. Będzie to fantazyjne podziękowanie za usługęNaprawdęnakłonić ludzi do zaangażowania się w utworzenie pełnej drużyny siatkówki.



To pierwsze to po prostu lekkie drapanie po głowie. Wydaje się naciągane, że dodatkowy dostęp do konkretnego stypendium skłoniłby wiele osób do posiadania dzieci, a co bardziej prawdopodobne, że kwota dla rodziców byłaby karą dla samotnych absolwentów, którym często przyznawane są te stypendia. A co do drugiego? Jestem jak najbardziej za zwiększeniem edukacji menstruacyjnej, biorąc pod uwagę, że edukacja seksualna w tym kraju jest notorycznie fatalna. Jednak sugerowanie, że spadający wskaźnik urodzeń jest w dużej mierze efektem tego, że ludzie nie wiedzą, jak działa ich organizm, jest zarówno obraźliwe, jak i ignoranckie w stosunku do prawdziwego problemu. Większość kobiet, od których słyszymy, nie rezygnuje z macierzyństwa [ponieważ nie chcą mieć dzieci] Erin Erenberg Dyrektor generalna i współzałożycielkaIzba Matekbezpartyjna organizacja non-profit działająca na rzecz praw macierzyńskich i rodzicielskich mówi SELF. To nie tak, że nie mogą zawracać sobie głowy ustaleniem, kiedy mają owulację. Raczej po prostu nie stać ich na posiadanie dzieci – mówi.

Co prowadzi nas do premii za dziecko 00. Na pierwszy rzut oka pomysł może wydawać się co najmniej dobrym początkiem. Lepsze pieniądze dla młodych mam niż brak pieniędzy. Ale kiedy wykonasz obliczenia matematyczne, liczba ta zacznie wydawać się nieco śmieszna, jeśli nie wręcz obraźliwa.

Na początek należy uwzględnić koszty porodu, które w przypadku braku ubezpieczenia mogą wynieść około 000 funtów w przypadku wizyt przedporodowych, porodu drogą pochwową i opieki poporodowej (lub średnio około 00 dolarów z ubezpieczeniem), zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przezCentrum Petersona ds. Opieki zdrowotnej i KFF. Poród z sekcją C? Masz do około 000 bez ubezpieczenia lub 00 z ubezpieczeniem. (Niektóre plany mogą wymagać znacznie więcej.) Liczba ta wzrasta o tysiące, jeśli wystąpią powikłania w czasie ciąży lub jeśli Twoje dziecko będzie musiało pozostać po porodzie na oddziale intensywnej terapii noworodka. Wreszcie istnieje góra kosztów związanych z wychowaniem dziecka, które w niedawnym badaniu oszacowano na około 0000 dolarów od urodzenia do 18 roku życia.analiza LendingTree. To liczba, która sprawia, że ​​każda możliwa ulotka, nawet większa od proponowanej, będzie sprawiać wrażenie małych ziemniaków.

Istnieje jednak większy problem związany z koncepcją premii za dziecko. Ta porcja zwykłej gotówki jest nie tylko niewystarczająca pod względem ilości. Nie chodzi o finansowanie infrastruktury, której matki rzeczywiście potrzebują, aby dobrze się rozwijać w tym kraju i o którą, cytując Erenberga, wołały z dachów od lat – a mianowicie płatne urlopy rodzinne i lekarskie, aby wyzdrowieć i nawiązać więź z dziećmi; niedroga opieka nad dziećmi, aby móc pracować poza domem lub po prostu zajmować się czymkolwiek, co nie jest wychowywaniem dziecka w pełnym wymiarze godzin; oraz lepszą opiekę zdrowotną dla matek, aby zapewnić im bezpieczeństwo i dobre samopoczucie w czasie ciąży, po porodzie i po porodzie. Jak mówi Erenberg, rodzicielstwo nie musi takie byćmotywowany— trzeba go wspierać na każdym kroku.

Na tym froncie postęp został albo zahamowany, albo wręcz utknął w martwym punkcie pod rządami Trumpa. Pomimo decyzji prezydenta nie było żadnych wniosków w sprawie ogólnokrajowych płatnych urlopówwcześniejsze poparcie dla różnych propozycji. Erenberg zauważa, że ​​za Bidena widzieliśmy to w oryginalnej ustawie Build Back Better Act, ale ostatecznie pozostawiono to na podłodze montażowni. Nada złoży raport na temat opieki nad dziećmi innego niż zagrożenie, jakie może wywołać Trumpwyeliminowaćprogram Head Start, który zapewnia edukację zdrowotną i usługi wsparcia dzieciom poniżej piątego roku życia o niskich dochodach. Ale być może najbardziej ponura rzeczywistość dla osób myślących o dzieciach jest ta stale rosnącawspółczynnik umieralności matek-Araportniedawno opublikowano stwierdzenie, że w latach 2018–2022 wzrósł on o 27%, wraz z wiadomością, że Trumpcięcieprzyznać fundusze na badania w tej dziedzinie i wysłać na urlop pracowników CDC, którzy monitorują stan zdrowia matek. Więc musisz mi wybaczyć, jeśli nie do końca nastawiam się na pomysł porodu w świetle potencjalnego otrzymania czeku K.

Nie rozwiązałoby to również wielu innych zastrzeżeń, które mam co do posiadania dzieci (i które inni na moim miejscu też mają). Powstaje pytanie, czy etycznie słuszne jest wprowadzanie więcej życia do świata, którego środowisko aktywnie niszczymy, oraz do kraju, w którym broń jest główną przyczyną śmierci dzieci, a strzelaniny w szkołach są coraz częstsze. Polityki przeznaczone dozłagodzić zmiany klimatycznelub złagodzić trudną sytuacjęprzemoc z użyciem bronimógłby zrobić więcej, aby przekonać opiekujących się płotami, takich jak ja, do posiadania dzieci, niż jednorazowy czek. Podobnie jak polityka mająca na celu zniesienie długotrwałej kary za macierzyństwo, odnosząca się do sposobu, w jaki osoby posiadające dzieci często płacą za tę decyzję w pracy. Jak zauważył Erenbergbadaniapokazuje, że matki zarabiają mniej i rzadziej awansują, ponieważ spotykają się z takimi czynnikami, jak ukryte uprzedzenia oraz niedopasowane harmonogramy zajęć szkolnych i pracy, które wymagają brania wolnego na opiekę nad dziećmi. Silniejsze egzekwowanie przepisów dotyczących równości wynagrodzeń, przepisów dotyczących przejrzystości wynagrodzeń, polityki wyższej płacy minimalnej w celu dostosowania harmonogramu zajęć szkolnych i pracy oraz ponownego płatnego urlopu mogą sprawić, że bycie pracującą matką stanie się bardziej sprawiedliwym – a przez to atrakcyjnym – doświadczeniem.

Duży rozdźwięk między pomysłami z czasów Trumpa na zwiększenie wskaźnika urodzeń a tym, co faktycznie przekonałoby ludzi takich jak ja do posiadania dzieci, leży w tym, na kim skupia się ta polityka: na dzieciach, a nie na ludziach, którzy je tworzą. U ich podstaw leży to samo fundamentalne lekceważenie kobiet, które zrodziło się przez dziesięcioleciaantyaborcyjnyretoryka i prawodawstwo. Premia za dziecko może być wymyślona pod nową, seksowną przykrywką pronatalizmu, ale nadal zachęca kobiety do rodzenia dzieci bez podejmowania jakichkolwiek działań, aby wesprzeć je lub ich dzieci po urodzeniu. Celem takiej polityki nie jest pomoc kobietom w zostaniu mamamiIprosperować — ma nam przypomnieć o tym, co wiceprezydent JD Vance nazwał naszym obowiązkiem: wychowywać dzieci bez względu na wszystko. W podobny sposób restrykcyjne post-Ikraprzepisy antyaborcyjne usuwają wpływ kobiet na to, czy i kiedy założą rodzinę. Nic dziwnego, że administracja wydaje się być zdeterminowana w opracowywaniu nowych pomysłów na zwiększenie wskaźnika urodzeń, zamiast po prostu słuchać długo wyrażanych potrzeb kobiet… a może powinienem powiedzieć bezdzietne kotki.

Tam, gdzie administracja Trumpa może wydawać się lepiej przygotowana do pompowania wskaźnika urodzeń, są ludzie, którzy to robiąDochcą dzieci, ale walczą o ich posiadanie. Dla osób, które wymagają leczenia niepłodnościkoszt porodumoże być szczególnie stroma – pojedynczy cykl zapłodnienia in vitro (IVF) może spowodować powrót do liczby 000 w górę. W niedawnym badaniu przeprowadzonym przez Maven Clinic 59% kobiet lub ich partnerów zgłosiło podjęcie dodatkowej pracy, aby opłacić opiekę nad niepłodnością, a 32% zaciągnęło długi. To problemTrump obiecał, że podejmie decyzjępoprzez obniżenie kosztów zapłodnienia in vitro. (Dokładnie jaki będzie temat raportu, który jego administracja ma opublikować w maju). Ale inni członkowie administracji, jak Vance, a także Heritage Foundation (która przewodziłaProjekt 2025) mniej otwarcie popierali zapłodnienie in vitro, podnosząc pytania o to, jak daleko naprawdę zajdzie polityka pro-IVF.

Jednak dalsza dyskusja na temat zwiększania dostępności macierzyństwa jest dobrą rzeczą i zdecydowanie spóźnioną. Obawy związane ze spadkiem wskaźnika urodzeń są uzasadnione: naprawdę potrzebujemy stałego napływu młodych ludzi na rynek pracy, aby wspierać starzejące się społeczeństwo i sieć bezpieczeństwa socjalnego. Jednocześnie to kobiety ostatecznie mają największą władzę nad wskaźnikiem urodzeń – nie da się więc go znacząco podnieść bez odpowiadania na ich potrzeby. A dzięki organizacjom takim jak Izba Matek zostało to bardzo wyraźnie wyjaśnione. Współpracowaliśmy z członkami Kongresu po obu stronach i wszyscy wiedzą, że potrzebujemy płatnego urlopu, potrzebujemy niedrogiej opieki nad dziećmi, której potrzebujemy, aby poprawić zdrowie matek, mówi Erenberg. To kwestia priorytetów. Kiedy w to zainwestujemy? Im szybciej to nastąpi, tym bardziej chętni opiekunowie, tacy jak ja, będą przynajmniej rozważyć przejście na stronę dziecka.

Powiązany:

  • 8 rzeczy, których nauczyłem się z 4 nieudanych cykli IVF
  • 4 mity na temat pigułki aborcyjnej Mifepristone obalone
  • Zdrowie psychiczne czarnych mam jest w dużej mierze ignorowane — 5 sposobów, jak możemy je poprawić

Otrzymuj więcej świetnych usług dziennikarskich SELF prosto do swojej skrzynki odbiorczej.